Skip to content

Życie codzienne Dąbrowice

Hanoch-Henech Hoffman we wspomnieniach o Dąbrowicach (zawartych w Księdze Pamięci Kutna) napisał:
„W swojej książce „Miasteczko”, Shalom Asz napisał: „Żydzi są jednym ludem, mają jednego Boga i wszyscy czekają na jednego Mesjasza. Ale każde miasto ma swój smak”. W Dąbrowicach nie mieliśmy geniuszy, szlachty ani osobowości, które były sławne poza miastem. Mieliśmy zwykłych Żydów, niektórzy z nich to wykształceni Żydzi, ale głównie rzemieślnicy i sklepikarze. Nie chasydzi, ale pobożni w tradycyjnym żydowskim stylu. Ciężko pracowali, aby zarobić na skromne życie, zawsze zajęci dwoma głównymi troskami: wiarą i utrzymaniem.”
„Przed 1939 rokiem, geograficznie Dąbrowice miały dwie ulice. W języku jidysz i po polsku nazywano je „alejkami dąbrowickimi”. Centrum miasta stanowiła jedna długa ulica i dwa targi. Długa ulica, która łączyła się z drogą do Krośniewic, była wybrukowana prymitywnymi kamieniami. Po obu stronach stały niskie, bielone rustykalne drewniane domy, w większości kryte słomianymi dachami. Początek ulicy zamieszkiwały trzy rodziny żydowskie. Stał tam duży, dwupiętrowy budynek zbudowany z dużych kwadratowych łukowatych, kutych kamieni w nowoczesnym stylu, z wysokimi arkadowymi oknami. Z dachu wznosiła się wysoka wieża, która kończyła się kwadratowymi blankami w stylu dawnych pruskich twierdz. To był ratusz. Stamtąd ulica ciągnęła się dalej synagogą i szeregiem żydowskich domów o miejskim wyglądzie, który rozciągał się do drugiego, dużego, rynku.”
Hanoch-Henech Hoffman w innym miejscu artykułu o Dąbrowicach w Księdze Pamięci Kutna wspomina:
„Chociaż wspólne życie było zwyczajem od pokoleniowym, Żydzi nie mieli zbytniego zaufania do swoich chrześcijańskich przyjaciół. Zawsze można było usłyszeć obraźliwe słowo pod adresem Żyda. Najczęściej Żyd musiał milczeć i zadowolić się bezradnym jękiem: „Co mogę zrobić? Żyję na wygnaniu…”. Przypadek Szmuela Glogowskiego był typowym przykładem. Miał sklep w mieście i jeździł swoim wozem konnym i wagą kupując futra i ubrania po wioskach. Konflikt rozwinął się, gdy Polak Jaskulski otworzył sklep z tym samym rodzajem biznesu w pobliżu sklepu Szmuela. Pewnego dnia, gdy Szmuel był na drodze, został zaatakowany i dotkliwie pobity. Został pozostawiony leżąc na wozie i krzyczący z daleka. Koń znał drogę i wjechał do miasta. Wszyscy wiedzieli, kim był sprawca, ale nikt nic z tym nie zrobił. Nie było żadnych świadków, a Szmuel musiał trzymać język za zębami, aby nie podsycać nienawiści Polaków. Incydent ten wywołał strach wśród Żydów. Następnym razem, gdy doszło do takiego ataku, kilka lat później, rabin miasta został pozostawiony martwy na drodze.”

Wykorzystano tłumaczenie Księgi Pamięci Kutna ze strony:
http://jewish.kutno.free.fr/docs/KYB/KYB452-en.pdf