Chaim Wodnik
Był ulicznym prorokiem. Jechiel Jeszaja Trunk nazwał go „świętym ateistą”.
Urodził się w Kutnie 10/22 stycznia 1878 roku. Pochodził z ortodoksyjnej rodziny, był synem mełameda. Rodzice to: Ide Hersz i Gołda Frajda z domu Szpiro. Żona Mariem Wodnik z domu Kenig urodziła się 29 czerwca 1872 roku w ?
Mieli syna Josefa, który urodził się w Łodzi 1/14 lipca 1902 roku.
Należał do grupy heretyków zgromadzonych wokół Abrahama Gliksmana.
Ubierał się w tradycyjny żydowski strój, czyli długą kapotę i kapelusz. Ożenił się młodo. Gdy urodziło mu się dziecko, zostawił rodzinę. Bardzo dobrze znał Talmud, potrafił godzinami dyskutować na jego temat i zawiłości z nim związanych. Był zaprzysiężonym wrogiem wszelkich świętości, apostołem herezji. Wyjechał z Kutna do Łodzi, zapewne Kutno stało się dla niego zbyt małe… Bałuty były jego miejscem dożycia, a tamtejszy półświatek otaczał go wielkim szacunkiem. Zainteresował się literaturą światową. Z pasją czytał dzieła Epikura, Lukrecjusza, Diogenesa, Woltera i Anatola France’a, by potem dyskutować na ich temat. Po rozmowach w kawiarniach, Wodnik często prezentował swój kunszt retoryczny. Wygłaszał heretyckie kazania. Często używał swojego powiedzenia: „Sokołowa przeczytaj i zrozum…”. Nazywano go „Sokratesem”.
Był jednym z najbardziej interesujących nocnych ptaków i uznanym królem łódzkich ciemności. Mieszkał w Łodzi w różnych miejscach u swoich znajomych, nie mając własnego mieszkania. Trochę przy ul. Kamiennej (obecnie nosi nazwę Włókiennicza).
Na początku okupacji został schwytany przez SS i skierowany do pracy przy rozładunku ciężarówek. Po powrocie do domu, powiesił się na haku na strychu kamienicy, w której mieszkał.



