Halina Rotstein
Halina Rotstein z domu Kon urodziła się 3 marca 1907 roku, była córką Stefanii z domu Perl i lekarza Henryka Kona. Jej matka uważana była za jedną z najpiękniejszych kobiet w Warszawie. Ojciec oprócz pracy miał wiele innych zainteresowań. Pisywał teksty piosenek, a jego „Dymek z papierosa” śpiewała Hanka Ordonówna.
Halina w 1931 roku ukończyła Warszawski Uniwersytet Medyczny, w wieku 24 lat, uzyskała tytuł doktora. Na studiach medycznych poznała swojego pierwszego męża, lekarza Stanisława Szenicera. Małżeństwo się rozpadło, a w 1936 roku Halina wyszła ponownie za mąż za przemysłowca Władysława Rotsteina (Rotsztejna), którego poznała w szpitalu, gdzie pracowała (Władysław przebywał w nim po wypadku samochodowym). Zamieszkali w Kutnie przy ul. Barcewicza. Władysław Rotsetin był członkiem zarządu, należących do jego brata, Zakładów Chemicznych w Kutnie i dyrektorem produkcji.
Halina i Władysław mieli czwórkę dzieci – Roberta (ur. w Kutnie 1935), bliźnięta Wandę i Jana (ur. w Kutnie 1936) oraz Stanisława, który urodził się w Warszawie w 1940 roku.

Po wybuchu II wojny światowej we wrześniu 1939 roku, Władysław w porozumieniu z żoną uciekł przed Niemcami na Wschód. Halina w ciąży i z trójką dzieci została w Kutnie. Podczas kampanii wrześniowej – bitwy nad Bzurą pracowała jako wolontariuszka w szpitalu polowym na rogu ulicy Grunwaldzkiej i Żwirki i Wigury, a trójką jej dzieci opiekowała się córka przyjaciół.
IPN BU 392/1978
Ankieta wypełniona przez Edmunda Płażewskiego i złożona do Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce.
Edmund Płażewski stwierdził, że posiada pismo – oświadczenie na piśmie, złożone 2 grudnia 1972 roku, przez Adama Czerwińskiego z Łodzi, o dużej ofiarności lekarza Żydówki dr Rotsztajnowej z Kutna w niesieniu pomocy rannym pod Kutnem we wrześniu 1939 roku, żołnierzom polskim.
Jako kapral 17 pułku ułanów wielkopolskich z Leszna Wielkopolskiego, był ciężko ranny w głowę w walkach obronnych w okolicach Soboty i Walewic. Życie mu uratowała lekarz Żydówka Rotsztajnowa w szpitalu kutnowskim. W oświadczeniu napisał: „W 1939 rok zostałem ciężko ranny w głowę w okolicach Soboty i Walewic, w walkach nad Bzurą. W szpitalu w Kutnie, do którego zostałem przewieziony, spotkałem rannego rotmistrza Czesława Danielczyka, który dał mi sto złotych. Pieniądze te bardzo mi się przydały, gdyż od doktor Rotsztajnowej dowiedziałem się, że mam objawy tężca, a ona nie ma surowicy, która była konieczna, ani nie ma pieniędzy, aby ją kupić. Pieniądze, jakie miała, wydała na lekarstwa dla rannych. Dałem jej wówczas pieniądze na kupno surowicy. Doktor Rotsztajnowa była jedna z lekarzy , która bardzo się opiekowała rannymi żołnierzami. Dzięki niej niejedno życie zostało uratowane, a ja szczególnie zawdzięczam jej życie.
Była tam też pani Piwnicka, ziemianka z okolic Kutna, i jej trzy córki, które były głównymi organizatorkami aprowizacyjnymi, co pomogło nam przetrwać pierwsze głodowe dni w szpitalu, jak też w późniejszym okresie, gdy Kutno się poddało”.
Władysławowi Rotsteinowi nie udało się przedostać się do Rumunii, został złapany i aresztowany przez NKWD. Dzięki swojemu wykształceniu nie wywieziono go Sybir, tylko skierowano go do Rostowa nad Donem by tam kierował gorzelnią, która w 1941 roku została przeniesiona za Ural.
Niemcy zajęli Zakłady Chemiczne w Kutnie i willę Rotsteinów. Wyrzucona z domu ciężarna Halina z trójką małych dzieci zamieszkała w mieszkaniu przy ul. W-wskie Przedmieście 34, wynajętym od rodziny Olczaków.

W styczniu 1940 roku Halina Rotstein z dziećmi wyjechała z Kutna do Warszawy i zamieszkała z rodzicami i właśnie tam urodził się najmłodszy syn – Stanisław. Halina podjęła pracę jako lekarz rezydent w Żydowskim Szpitalu Zakaźnym „Czyste”. Na początku 1941 roku szpital został przymusowo przeniesiony do warszawskiego getta. Halina z dziećmi zamieszkała w piwnicy budynku szpitalnego, w którym pracowała. Warunki życia w getcie były straszne. Na Halinie ciążyła ogromna odpowiedzialność, pod jej opieką była nie tylko czwórka jej małych dzieci, ale także matka i teściowie.

Halina Rotstein, pomimo możliwości ucieczki z getta, pozostała ze swoimi pacjentami do końca. Zaoferowane dokumenty, które umożliwiłyby jej ucieczkę, oddała komuś innemu. Wraz z 900 pacjentami oraz 50 pracownikami została deportowana w 1942 r. z getta do niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady i obozy pracy w Treblince, gdzie została zamordowana jeszcze tego samego dnia — 12 września 1942 roku.
Czworo dzieci Haliny i Władysława Rotsteinów udało się przemycić z getta i zabrać do katolickiego sierocińca. W sierpniu 1942 roku Wanda z braćmi znaleźli się po aryjskiej stronie. W pamięci rodzeństwa utrwaliły się różne wersje ucieczki z getta.
Rodzeństwo zostały początkowo umieszczone w pobliżu getta. Po kilku tygodniach dzieci zostały zabrane przez znajomych Haliny. Pobyt w getcie mocno odbił się na zdrowiu dzieci — Wanda trafiła do szpitala z powodu zapalenia nerek i płuc oraz ropiejących wrzodów na całym ciele, a Robertowi groziła amputacja nogi pokrytej czyrakami.
Po kilku miesiącach starsze dzieci z pomocą doktora Trojanowskiego, zamieszkały razem w Domu Małego Dziecka „Anusia” w Konstancinie pod Warszawą. Najmłodszy, Stanisław, początkowo przebywał w klasztorze w na południu Polski. Dołączył do rodzeństwa w 1944 r., gdy skończył cztery lata. Musia Hampel oraz Stefania i Andrzej Trojanowscy regularnie odwiedzali dzieci w domu dziecka przynosząc ubrania, jedzenie i słodycze. W 1945 roku Stefania Trojanowska zorganizowała w Otwocku chrzest rodzeństwa Rotsteinów za zgodą ich ojca Władysława. Wanda, Robert, Jan i Stanisław mieszkali w domu dziecka aż do ukończenia 18 lat. Wszyscy ukończyli wyższe studia i założyli rodziny.
Władysław Rotstein pozostał po 1945 roku w Związku Radzieckim. Po wyzwoleniu ożenił się z Ukrainką, Nadią Czistiakową, z którą miał dwóch synów. Zamieszkali we wsi Krasny, 50 km od Woroneża. Władysław pracował jako dyrektor techniczny tamtejszej gorzelni. Wanda odwiedziła ojca w Krasnym w połowie lat pięćdziesiątych i była ogromnie przejęta strasznymi warunkami, w jakich żyła jego rodzina.
Władysław Rotstein kilkakrotnie przyjechał do Polski na krótko. Raz przejazdem (był wtedy w stopniu majora armii radzieckiej). Był odpowiedzialny za demontaż urządzeń w niemieckich fabrykach pozostających w radzieckiej strefie. Okazało się, że niektóre urządzenia rozpoznał jako swoją własność, skradzioną przez Niemców z Zakładów Chemicznych w Kutnie. Jego syn Stanisław twierdził, że ojciec chciał odzyskać dzieci i zwracał się w tej sprawie do władz ZSRR, jednak polscy opiekunowie byli temu przeciwni i rodzeństwo zostało w Polsce. Po śmierci Stalina Władysław dostał pozwolenie na przeprowadzkę do Rostowa nad Donem. Stamtąd odwiedził najmłodszego syna Stanisława podczas jego studiów w Moskwie w latach 60. XX wieku. Był obecny na ślubie Roberta w 1964 roku. Wanda i Robert odwiedzili ojca w Rostowie w 1969 roku, na krótko przed jego śmiercią w 1969 roku.
W 2024 roku Luc Albinski (wnuk Haliny Rotstein) wraz ze swoją mamą Wandą przekazali do Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kutnie książkę pt. „Warszawskie przymierza. Obietnice dotrzymane w cieniu zagłady. Historia dwóch rodzin w Polsce targanej drugą wojną światową” zawierającą historię rodziny Rotsteinów i związanych z nią osób.








