Aron Eizyk
Bracia Katriel i Aron Eizykowie, twórcy największej przed rokiem 1939 szkółki róż w Polsce, pochodzili z żydowskiej rodziny osiadłej w Dobrzyniu nad Drwęcą.

Aron urodził się w Golubiu 18 grudnia 1895 r. Ukończył 4-klasową szkołę handlową w Golubiu, ale później jako swój zawód podawał – „rolnik” lub „ogrodnik”.
W 1912 roku ojciec kupił Katrielowi gospodarstwo w Adamowicach koło Kutna, które wspólnie Katriel i Aron Eizyk objęli we władanie zakładając produkcję róż. Pierwsze lata w Adamowicach były trudne i ubogie. Bracia jakby zamienili się rolami, do jakich przygotowały ich ukończone szkoły, Katriel – ogrodnik – zajął się w firmie kontaktami, zwłaszcza z zagranicą, eksportem i importem, reklamą, zamówieniami, korespondencją, a Aron – handlowiec – pracami ogrodniczymi w szkółkach i kontaktami z ludźmi w okolicy. Aron wspominał po latach, że brat był w firmie „ministrem spraw zagranicznych”, podczas gdy on – „ministrem gospodarki wewnętrznej”.
Jak napisał Jakub Dolatowski: „To, że wybór miejsca na zakład ogrodniczy i szkółki róż padł akurat na Kutno, starannie i precyzyjnie w rodzinie Eizyków przemyślano. Nie chodziło przy tym, a w każdym razie nie to było podstawowym czy jedynym kryterium, że liczono na wielki, dostępny bez ceł rynek zbytu w Rosji (Kutno, jak i Dobrzyń, leżało w zaborze rosyjskim), a miasto było świetnie skomunikowane ze światem liniami kolejowymi. Podstawowym, choć po latach skutecznie zatartym kryterium wyboru miejsca był charakter lokalnego klimatu. W okolicach Kutna jest bowiem bardzo sucho, a więc, w każdym razie pod względem niedostatku wody, tereny te mogły być namiastką warunków jakie panują w Palestynie, do której wyjeżdżali w owych latach żydowscy osadnicy, w ramach drugiej i trzeciej fali tzw. aliji la-Arec (= wstępowania do Ziemi [Izraela]) i działalności ściśle z aliją związanego choć jeszcze wówczas niesformalizowanego ruchu pionierów, zwanych chalucami. Ruch chalucowy, He-Chaluc, miał za podstawę praktyczną naukę uprawy ziemi, rolnictwa i ogrodnictwa, jeszcze w „kraju wyjścia”. U początku późniejszych wielkich szkółek róż braci Eizyk leżał więc syjonistyczny w duchu zamysł, by uczyć młodych żydowskich pionierów ogrodnictwa.”
Aron przyjechał do Adamowic na rowerze, wioząc ze sobą klatkę z ukochanymi gołębiami. W następnych latach rowerem woził cięte róże do odległego o 50 kilometrów Płocka.

Gospodarstwo Ogrodnicze K.Eizyk – Kutno było świetnie zorganizowane, zatrudniało wielu pracowników. Uchodziło za najlepszy zakład produkujący róże w Polsce. Produkcja róż ruszyła w 1912 roku. Z katalogu wydanego na sezon 1938/39 wynika, że w ofercie było ponad 1100 odmian róż (jedyne szkółki, które przekroczyły ilość odmian ponad 1000). W ofercie były również oczka róż, krzewy ozdobne, bzy, byliny, drzewa i krzewy owocowe, krzewy na żywopłoty, w tym, z myślą o Palestynie – brzoskwinie, morele, tamaryszki i winogrono. Eksport róż rozpoczął się wysyłką roślin do Japonii, później doszły do tego i inne kraje, w tym Stany Zjednoczone. Warzywa wożono trzy razy w tygodniu na targ do Łodzi. W ciągu dwudziestu lat II Rzeczpospolitej firma rozwinęła się bardzo, był to czas szczęścia i prosperity.
Szkółka braci Fizyk stała się jedną z czołowych szkółek – wybitnie nowatorskich i specjalistycznych. Bracia Eizyk szczycili się tym, że przodowali w dziedzinie ogrodnictwa. W gospodarstwie funkcjonowała chłodnia-przechowalnia ciętych róż oraz system nawadniania kropelkowego: woda z metalowych baniaków i cystern, zamontowanych wysoko, na odpowiednich rusztowaniach, była rozprowadzana po kwaterach grawitacyjnie, zakopanymi w ziemi metalowymi rurkami z nawierconymi bardzo małymi otworkami.
Gdy powstawał park w Żelazowej Woli Aron i Kastriel Fizyk podarowali do niego róże. Wśród 25 dostawców róż, które nadsyłano zwykle w kilku czy kilkunastu odmianach i co najwyżej kilkudziesięciu krzewów, wyróżniła się firma Katriela i Arona Eizyków z Kutna, przysłali oni do Żelazowej Woli 208 odmian w 774 sztukach, czyniąc to aż siedmiokrotnie! (napisano w Roczniku Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego z 2015 roku). Urządzili w Kutnie różankę w parku Wiosny Ludów i wspierali wiele lokalnych inicjatyw.
31 sierpnia 1939 roku w kutnowskiej synagodze Aron wziął ślub z Zofią Barcińską, absolwentką (1935 rok) Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Ostatniego dnia przed wybuchem wojny, 31 sierpnia 1939 r., o piątej po południu, Aron Eizyk wziął w kutnowskiej synagodze ślub z Zofią Barcińską (ur. 2 czerwca 1911 r. córką warszawskiego kupca, Jakuba Barcińskiego, i Drejzli z domu Wajsbrot (Weisbrot). Wybuch wojny zastał Arona, z nowopoślubioną żoną, oraz jego bratową, z trojgiem dzieci, na miejscu, w Kutnie.

Aron Eizyk z żoną i jego bratowa z dziećmi uciekli jesienią 1939 r. do Warszawy, do teścia Arona, Jakuba Barcińskiego. Mieszkali przy Krochmalnej 15 do sierpnia 1942 r., był to teren getta. Zapewne niedługo potem udało mu się przedostać na stronę aryjską, bo pod koniec 1942 r. był już w Grodzisku Mazowieckim, gdzie pracował na fałszywych papierach.
W 1942 roku, gdy Zofia wybrała się do Warszawy do rodziców, została w ulicznej łapance aresztowana i kilka miesięcy spędziła na Pawiaku. Zofia, schorowana i wyniszczona miesiącami strasznego więzienia – a już przed wojną była chora na serce – leczyła się potem w szpitalu w Sochaczewie. Zmarła 1 października 1944 r., pochowano ją pod okupacyjnym nazwiskiem, na cmentarzu w Pawłowicach.
Od 1 stycznia 1943 r. do końca okupacji, Aron z żoną, a po jej śmierci – sam, mieszkał i pracował w majątku w Gawartowej Woli w Pawłowicach pod Teresinem, gdzie oboje zameldowali się 3 marca 1943 r.
Po zakończeniu II wojny światowej Aron wrócił do Adamowic koło Kutna. Dom postawiony w 1936 roku nie istniał, gospodarstwo było zrujnowane, ani jedna skiba ziemi nie była zaorana, z biblioteki fachowej nie została ani jedna książka. Z 500 tysięcy róż nie było ani jednej. Niemcy wykopali je co do jednej i rozesłali do swoich domów. Kolekcja róż w 1939 wynosiła ponad tysiąc odmian. Gdy jego brat Katriel namawiał go do wyjazdu z Polski, powiedział, że tu zaczął i tu skończy. Powoli odbudowywał gospodarstwo. I róże znów zakwitły pod Kutnem. Produkcja była już mniejsza niż przed wojną.
Aron Eizyk nie chciał wyjechać na stałe do Izraela, choć bracia namawiali go do tego. Gospodarował już tylko w Adamowicach, sam, na 3 hektarach, sadząc każdego roku 50 tysięcy podkładek róż. Była to już tylko namiastka dawnej firmy i dawnego życia. Po 1945 roku prowadził sam gospodarstwo, ale właśnie dopiero teraz – pod wspólnym szyldem z bratem, jako „K. i A. Eizyk, Kutno” (przed wojną, choć gospodarowali na miejscu wspólnie, firma działała pod szyldem jedynie starszego z nich, jako „K. Eizyk, Kutno”), jakby to ona właśnie, ich szkółka róż, łączyła Kutno i Ganne Jehuda.
Aron kochał róże, ptaki ale też motocykle, przed 1939 rokiem miał „sokoła”, a po wojnie „zündapa”, a także samochód „dodge”.
Po II wojnie Aron Eizyk dwa razy uczestniczył w ogólnopolskich wystawach róż, ale tylko tych, które organizowano blisko Kutna – w Warszawie, i dostał tam skromne nagrody; na IV Ogólnopolskiej Wystawie Róż w 1961 r. medal brązowy, a na VII Wystawie – dyplom uznania.
Katalog z 1972 roku wydany na 60-lecie Gospodarstwa zawierał ofertę wielu popularnych wtedy odmian, niektóre sprowadzone zostały do Kutna dzięki kontaktom z bratem Katrielem z Izraela. Aron oprócz róż, miał jeszcze jedną pasję i miłość – ptaki i właśnie na wystawie gołębi w latach 70. XX wieku w Warszawie otrzymał Złoty Medal za gołębia Białe Loki. Kochał ptaki, potrafił naśladować ich głosy. Gdy spacerował po ogrodzie ptaszki czekały na okruchy z jego kieszeni.
Bracia widzieli się po 1945 roku kilka razy, widzieli się w Jugosławii i w Rumunii. Aron do końca swoich dni nie ożenił się. Co roku jeździł na grób swojej żony Zofii. Był życzliwym, dobrym dla ludzi człowiekiem, wielu udzielał materialnego wsparcia. Pomagał przy odbudowie kościoła w Woźniakowie, mimo, że nie był katolikiem. Jak mówił ksiądz Jan Sposób, parokonny zaprzęg z platformą był zawsze do dyspozycji budowniczych kościoła. Dobra pamięć o Aronie Eizyku trwa do dziś wśród wielu okolicznych ludzi. Żył 84 lata. Zmarł 12 marca 1979 roku, pochowany jest na cmentarzu w Woźniakowie.
Wspaniałe opracowanie historii Katriela i Arona Eizyków wykonał Jakub Dolatowski. Więcej można przeczytać tutaj:




























