W 2023 roku zaszła konieczność dokonania rozbiórki nie nadającego się do użytkowania powojennego budynku biurowego na terenie byłego getta, a właściwie Judenlager (obozu dla Żydów) „Konstancja” utworzonego w Kutnie przez Niemców dla społeczności żydowskiej, stanowiącego obecnie własność firmy Cedrob S.A. W związku z tym Cedrob S.A. zdemontował zamocowaną na elewacji tego budynku tablicę pamiątkową upamiętniającą społeczność żydowską Kutna zamordowaną przez Niemców.
Jako firma prowadząca biznes odpowiedzialny społecznie, Cedrob S.A. stara się w swoich działaniach uwzględniać potrzeby i interesy społeczne mieszkańców Kutna. Dlatego też działając na rzecz lokalnej społeczności, firma na własny koszt zaprojektowała i wykonała nowe upamiętnienie i zamocowała na nim tablicę upamiętniającą Zagładę kutnowskich Żydów. Będzie to godne miejsce do organizacji obchodów upamiętniających tragiczne losy mieszkańców Kutna.
Cedrob S.A. zdaje sobie sprawę, że miejsce to jest szczególnie ważne dla mieszkańców Kutna z uwagi na jego tragiczną historię. Dlatego też priorytetem firmy są dobre relacje ze społecznością Kutna, w którym inwestuje i w którym rozwija swój biznes. Stąd też Cedrob S.A. współpracuje z lokalnymi działaczami społecznymi i organizacjami pozarządowymi w zakresie pielęgnowania pamięci o żydowskich mieszkańcach Kutna i pomoc przy tworzeniu ogrodu pamięci z posadzonych cebulek żonkili i krokusów.
Dzięki prasie z 1993 roku, jaką można znaleźć w dziale regionalnym MiPBP w Kutnie można poznać historię tej tablicy upamiętniającej Zagładę kutnowskiej społeczności żydowskiej. Przeczytajcie z uwagą artykuł Jerzego Szurzeca, zamieszczony w Kurierze Kutnowskim, Nr 16 z 23 kwietnia 1993 roku.
I przyszedł czas na Kutnowskie Getto
Nareszcie po długim okresie przygotowań odsłonięto w dniu 28 kwietnia 1993 roku tablicę upamiętniająca istnienie getta w Kutnie.
Wspólnym wysiłkiem Zakładów „Bacutil” i Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej przy współudziale Miejskiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Kutnie w rekordowym tempie wykonano granitową tablicę z napisem: „Tu na terenie byłej Cukrowni „Konstanc ja” Niemcy urządzili getto dla ludności żydowskiej z Kutna i okolic. Po jego likwidacji w 1942 roku pozostałych przy życiu Żydów zgładzono w obozie Chełmno nad Nerem. Cześć ich pamięci. Społeczeństwo miasta Kutna. Kwiecień 1993 roku”.
Jedno w powyższej treści mnie zaniepokoiło. Mianowicie, w czasie mojej pierwszej wizyty właśnie w Chełmnie nad Nerem w dniu 20 sierpnia 1989 roku, zapoznaliśmy się z treścią tablicy informacyjnej, stojącej przy wejściu na teren obozu, a pan Arie Wajsbrot wykonał leżące przede mną jej zdjęcia. Stwierdziliśmy, że na tablicy tej nie ma żadnej wzmianki o losie Żydów z kutnowskiego Getta. Było to dla nas tym bardziej przykre odkrycie, ponieważ w getcie tym przebywali rodzice pana Wajsbrota. On sam poprzez kanał odprowadzający ścieki do rzeki Ochni, uciekł z getta w kierunku Gostynina. Po wielu perypetiach, pobycie w obozach, szczęśliwie ocalał i mieszka wraz z rodziną w Hajfie. Poruszony tym brakiem oficjalnej informacji o losie naszych Żydów, dnia 24 września 1989 roku udałem się wraz z kolegą moim Henrykiem Ruskiem, byłym mieszkańcem Kutna, świadkiem tworzenia naszego getta, ponownie do obozu zagłady dla dokładnego zbadania terenu, tablic nagrobnych i innych obiektów mogących rzucić światło na los mieszkańców naszego getta. Nie natrafiliśmy na żaden ślad. Odwiedziliśmy kościół, w którym gromadzono Żydów przed egzekucją. Wstępnie umiejscowiliśmy prowizoryczne krematoria i nic więcej. Kutnowianie z getta zginęli bez śladu, jak w odległej historii tego Narodu dziesięć Jego pokoleń. Opiekę nad Obozem Zagłady w Chełmnie sprawuje dyrekcja Muzeum Okręgowego w Koninie w osobach panów Nowaka i Klepszyńskiego. Czas już, aby tajemnica miejsca spoczynku kutnowskich Żydów, przestała istnieć. W czasie obu naszych pobytów w Chełmnie nad Nerem rzucił się nam w oczy fakt braku wszelkiego ptactwa. Jakby unikało ono terenu pokrytego warstwą popiołów ze spalonych ludzi. Ilość zamordowanych Żydów i nie tylko Żydów, bo zginęli tam i Polacy i nawet Czesi ze słynnych Lidic, określam cyfrą 320-340 tysięcy osób. Ku ubolewaniu Ariego Wajsbrota istnieje tego miejsca nie jest znane w świecie. Większość wycieczek kieruje się do Oświęcimia czy Treblinki. Tu zaś, mimo że nie na uboczu, bo w bezpośredniej bliskości trasy Poznań-Warszawa, tuż za Kołem, nie było widać zbytniego ruchu odwiedzających to miejsce. Sam projekt ufundowania tablicy pamiątkowej wyszedł od Dyrekcji Zakładu Bacutil przed paru laty i poparty został odpowiednią wtedy kwotą i dziś właśnie został zrealizowany, powiedzmy jasno, dzięki inicjatywie prezesa TPZK Andrzeja Urbaniaka, który też wygłosił parę słów wstępnych, a jedyny przedstawiciel społeczności żydowskiej, Józef Stołowicz, wydelegowany przez Gminę Wyznaniową Żydowską w Łodzi dokonał odsłonięcia tablicy przyozdobionej flagami Izraela i Polski. Złożono dość liczne wiązanki kwiatów, a dłuższą mowę na temat martyrologii Żydów naszego miasta i pobliskich miasteczek w Getcie kutnowskim wygłosił zastępca przewodniczącego Rady Miejskiej pan Gierula.
Warunki egzystencji były straszliwe. Nie dla wszystkich było miejsce pod dachem. Nie wszyscy mieli co jeść. Pojawiły się początki chorób zakaźnych, z którymi walczyli przede wszystkim lekarze: dr Jędraszko, dr Milanowski i dr Perkowicz. Nie brakło także i pani Haliny Rotsztajn lekarki dermatologa, żony współtwórcy i właściciela Zakładów Spirytusowych w Kutnie, która poza pracą w getcie opiekowała się ranny mi w walkach 1939 roku żołnierzami polskimi leżący mi w koszarach zamienionych na szpital polowy. Informację tę potwierdziła przed niewielu dniami koleżanka moja Janina Solińska-Wiechcińska, która jako młode dziewczę, również pracowała w tym szpitalu. Pani Halina Rotsztajn zasłużyła sobie na wdzięczną pamięć wielu żołnierzy i cywilów. W kierowanej przez męża fabryce dbała o stan zdrowia zatrudnionych pracowników nie szczędząc czasu ani pieniędzy. Jak wiem, mąż jej i dzieci ocaleli.
Jednakże los jej nie jest znany, a warto byłoby coś więcej wiedzieć o tej dzielnej, kochającej wszystkich ludzi kobiecie. Ja osobiście typuję ją do wpisania w poczet honorowych obywateli naszego miasta, choćby i pośmiertnie.
Uważam za potrzebne nadmienić, że tablicę wykonał i zamocował w ustalonym terminie Jerzy Janakowski pracownik pobliskich Zakładów Drobiarskich w sposób korzystny dla sprawy. Niech będzie mi wolno za to podziękować.
Po zakończeniu uroczystości dyrektor Zakładów Bacutil poczęstował nas herbatą w miłej atmosferze. Uznałem go zresztą za sympatycznego pana, który spowodował przygotowanie właściwego tła dla odsłanianej tablicy. Dla mnie osobiście wybitnie ciekawa była rozmowa z przedstawicielem łódzkich Żydów kantorem Łódzkiej Synagogi, panem Józefem Stołowiczem, wielkim znawcą i miłośnikiem działalności słynnego w świecie kutnowianina, pisarza pochodzenia żydowskiego Szaloma Asza.
Jednego z niewielu, który od władz polskich w 1928 roku za swoją działalność literacko-społeczną otrzymał Order Odrodzenia Polski podobnie jak uprzednio honorowy obywatel miasta doktor Antoni Troczewski. Choć mam pretensje, że prawie dobrze znam twórczość Szaloma Asza, (tę tłumaczoną na język polski) od pana Stołowicza dowiedziałem się sporo na temat losów pisarza w Ameryce i Izraelu. Dlatego zabolało mnie stwierdzenie przedstawiciela jednej z kutnowskich organizacji i to publiczne, że nazwanie ulicy Podrzecznej i części Pereca imieniem Szaloma Asza wzbudziło niezadowolenie mieszkańców miasta. Kogo winić za to, że społeczeństwo nasze nie zna twórczości tego znanego i wspaniałego pisarza, prawie laureata Nobla (dostał ją w końcu Galsworthy za „Sagę Rodu Forsythów”, a nie przewidywany Asz).
O biedzie ludzkiej, losie prostych, zwykłych ludzi, pisał on z doskonałą znajomością rzeczy, a czyta się go lekko i z zaciekawieniem. Nuda nie grozi. Biblioteka Narodowa w Warszawie ma kilkanaście dzieł Asza wydanych przed wojną po polsku w Warszawie. Tak zwane reprinty (przyspieszone wznowienie) są na porządku dziennym. Proponuję, aby działacze kultury miasta (może TPZK) weszli w porozumienie z Wydawnictwem Dolnośląskim Wrocław prowadzącym cykl pit. Biblioteka Pisarzy Żydowskich dla wydania pełnego dzieł Asza. Wydawnictwo to wydało już książkę Szaloma Asza p.t. „Mąż z Nazaretu”. Książką tą Asz zbliżył się do chrystianizmu, co nie podobało się części Żydów ortodoksyjnych mieszkających w Izraelu. Czytałem i mam tę książkę i nie zgaduję dlaczego? Ponowne wydanie książek Asza byłoby dla niego najtrwalszym pomnikiem. Społeczeństwo nasze właściwie niewiele wiedząc o Żydach, dowiedziałoby się, że byli i są to ludzie jak wszyscy inni ze swoimi wadami (najważniejsza – inność i trwałość, w kanonach wiary) i zaletami (przede wszystkim mądrość, umiejętność myślenia). Historia mówi, że każdy mądry władca (i polski też) miał swojego Żyda” jako doradcę, czy bankiera, ale nie tylko – byli i premierzy – Disraeli). Ta sama historia pisze, że Naród ten przeszedł jak nikt, straszne koleje losu. Nie przestał jednak istnieć. Doszedł do własnego państwa.
Praca własną i odwagą, z pustyni stworzył żyzne ziemie, przemysł i wszystko co trzeba nowoczesnemu państwu. Mimo wielu tragicznych przeżyć Żydzi urodzeni w Polsce, a mieszkający w Izraelu, mówią dotychczas dobrze po polsku i darzą nasz kraj sentymentem. Tego nie wyczytałem. To ja sam stwierdziłem. Antysemityzm to nie nasza specjalność, jak się to daje słyszeć. Zjawisko to towarzyszy Żydom od zarania ich istnienia. A główna przyczyna, jak twierdzą uczeni, to ich „inność i żywot w surowych prawach wybranego Narodu”. Mimo tej inności i chrystianizm i mahometanizm, że tak się wyrażę, bazowały właśnie na religii żydowskiej. Pierwsi chrześcijanie to przecież Żydzi i to oni swą działalnością (Apostołowie) rozprzestrzenili chrześcijaństwo na świecie. Kto dociekliwy, niech rozważy, co by się działo, gdyby Chrystus nie został ukrzyżowany.
Myślę, że doczekamy i to chyba w niedługim czasie wizyty naszego Papieża w Ziemi Świętej. Fakt ten uznam za bardzo ważny w dziejach i chrześcijaństwa świata, a także w szczególności dla nas Polaków, ponieważ nie mam szans napisać tu wiekopomnego dzieła kończę hasłem:
Cześć pamięci Żydów współobywateli naszego kraju, którym cały tak potężny świat nie mógł, czy gorzej nie chciał, pomóc, gdy ginęli, niestety, nie po raz pierwszy w ich historii.
Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie ujawnił myśli, która opanowała mnie podczas pisania tych słów. Otóż chcę dać pod rozwagę dyrekcji Gimnazjum i Liceum im. Henryka Dąbrowskiego w Kutnie, Szkole drogiej mojemu sercu aby pomyślała o zorganizowaniu spotkania, z poznanym przeze mnie z okazji odsłonięcia tablicy na Getcie w Kutnie, Józefem Stołowiczem z młodzieżą Szkoły na temat Żydów i państwa Izrael.

















